poniedziałek, 10 lutego 2020

Made in Abyss Movie 2: Wandering Twilight - zejście [RECENZJA - CHIŃSKIE BAJKI]

Znalezione obrazy dla zapytania: made in abyss wandering twilight
Źródło: https://tiny.pl/t67bs
Nie będę się tutaj na wstępie i w ogóle w całym tym tekście rozpisywał o tym czym serialowe, mangowe i filmowe Made in Abyss jest, bo i zrobiłem to w recenzji poprzednika. Tutaj będzie co prawda krótko, ale i tak tekst będzie wypełniony praktycznie samymi zachwytami. Bo o Wielcy Przedwieczni, dopiero tutaj tak naprawdę zaczyna się - a raczej dopiero stawia pierwsze kroki - fabuła prawidłowa. To właśnie tutaj przestaje być naprawdę bajkowo. I zaczyna być naprawdę świetnie. Oh boy, jak bardzo świetnie.

środa, 5 lutego 2020

Made in Abyss Movie 1: Journey's Dawn - kiedy patrzysz w Otchłań ona spogląda na ciebie [RECENZJA - CHIŃSKIE BAJKI]

Znalezione obrazy dla zapytania: made in abyss journey's dawn"
Źródło: https://tiny.pl/ts361
Serialowe Made in Abyss było jednym z moich ulubionych anime roku 2017 i jak tak teraz o tym myślę obecne chyba jednym z ulubionych w ogóle. Bloga wtedy jednak nie prowadziłem, napisać jak o tym nie miałem, a niedawno światło dzienne ujrzały trzy filmy bazujące na tym samym mangowym oryginale. Dwa z nich były powtórkowe, trzeci kontynuuje historię przedstawioną i - nad czym mocno ubolewam z powodu świetnych opinii na jego temat - niestety na razie miał premierę tylko w Japonii. Dzisiaj zajmiemy się więc zaledwie pierwszym filmem streszczającym nam fabułę pierwszych 8 z 12 odcinków serii TV i przy okazji moją opinią na ich temat: podsumowanie całości pojawi się na dniach przy okazji recenzji drugiego filmu powtórkowego. Dobra, ale czy jest w ogóle czym się tak naprawdę zachwycać?

poniedziałek, 3 lutego 2020

Ni no Kuni - Dwa Światy są, ale magii brak [RECENZJA - CHIŃSKIE BAJKI]

Znalezione obrazy dla zapytania ni no kuni movie
Źródło: https://tiny.pl/tsn15
Gra tworzona we współpracy z legendarnym studiem Ghibli! No powiedzcie, czyż to nie powód do zachwytu? Przecież nawet jeżeli będzie się w to źle grało to dostaniemy przepiękną oprawę graficzną i poruszającą serca nawet największych twardzieli historię. Gra wyszła i odniosła zarówno komercyjny jak i artystyczny sukces. Wydawało się więc kwestią czasu zanim otrzymamy pełnoprawne adaptujące ją anime lub chociaż osadzone w tym uniwersum takowe. Czekaliśmy i czekaliśmy, druga część gry ujrzała światło dzienne, a jedynka zdążyła zostać przeportowana na nowe platformy...a anime dalej nie było. Rok 2019 jednak nadszedł i w japońskich kinach w końcu zagościło Ni no Kuni, a po kilku miesiącach oczekiwania w 2020 wszyscy możemy obejrzeć je legalnie na Netflixie. Warto było czekać?

niedziela, 19 stycznia 2020

Final Fantasy XV: Windows/Royal Edition (PC/PS4/XOne) - każda podróż ma swój koniec [RECENZJA]

Znalezione obrazy dla zapytania final fantasy xv windows edition
Źródło: https://tiny.pl/t86t3
Z tytułu poniższej recenzji wynika jakobyśmy mieli do czynienia z Fantazją rzeczywiście Ostatnią. Tak jednak nie jest, a to jak swoje wypociny nazwałem wynika z czegoś całkowicie innego. Final Fantasy XV bowiem jest nie tylko grą drogi samą w sobie, ale i sama takową przeszła: tak przed jak i po swojej premierze. Powiem więcej: razem z czwórką bohaterów tegoż tytułu zdecydowanie warto się w nią wybrać, bo mamy tutaj do czynienia z jedną z najlepszych części serii od lat, a w swojej "pełnej" wersji śmiem twierdzić, że chyba nawet z moim ulubionym "Fajnalem" w ogóle. Powiedziałem. A dlaczego powiedziałem...no to dowiecie się jak przeczytacie.

piątek, 10 stycznia 2020

Vinland Saga (sezon 1) - animowani Wikingowie? [RECENZJA - CHIŃSKIE BAJKI]

Znalezione obrazy dla zapytania vinland saga anime logo
Źródło: https://tiny.pl/t8tlv
Sagą Winlandzką zainteresowałem się dopiero w momencie premiery mangowej wersji w Polsce te kilka lat temu, puściłem to jednak wtedy mimo uszu. Jasne, określanie jej "współczesnym" Berserkiem pobudzało wyobraźnię, ale nie byłem aż tak wielkim fanem twórczości Kentarō Miury aby z miejsca się na nią rzucić i zacząć kolekcjonować. Zapowiedziano jednak tą animowaną adaptację i uznałem, że może jednak warto by dać jej szansę...i o Wielcy Przedwieczni, żałuję, że wtedy jednak tak ten twór olałem. Jak bardzo żałuję!

Zapewne spora część z was chociażby ze słyszenia zna serial Wikingowie. Opisywana tutaj produkcja dzieli z nim tak na dobrą sprawę zaledwie podobny okres czasowy i tematykę, a więc od razu zaznaczę jedno: odpowiedź na pytanie jakie postawiłem w tytule tego wpisu jest negatywna. Czy to jednak źle? W żadnym razie. A dlaczego dowiecie się za krótką chwilę.

Znalezione obrazy dla zapytania vinland saga thors
Źródło: https://tiny.pl/t8t3k
Historia Vinland Sagi zaczyna się na początku XI wieku naszej ery w małej Islandzkiej wiosce. Żyje w niej razem ze swoją żoną i dwójka dzieci niejaki Thors Snorresson, były Jomswiking, który kilka lat wcześniej z tylko sobie znanych powodów zdezerterował w trakcie bitwy morskiej pozorując swoja śmierć. Jego syn, Thorfinn jak każdy młodzieniec w jego wielu pragnie zostać wielkim wikingiem od czego jego ojciec chce go odwieść mówiąc, że prawdziwego wojownika nie czyni wcale chęć walki i mordowania oraz grabieży. Młodzieniec jednak nie potrafi tego nijak zrozumieć.

Z chęcią zamordowania Thorsa do ich małej miejscowości przybywa niejaki Floki. Nie mogąc jednak tego zrobić otwarcie (i będąc świadomym różnicy sił) wymyśla plan w wyniku którego nie brudząc sobie rąk nasyła na naszego bandę piratów pod wodzą niejakiego Askeladda. W wyniku oszukanego pojedynku Jomski Troll (jak przezywany jest Thors) ginie naszpikowany strzałami, załoga jego statku zostaje jednak ocalona, a Thorfinn...trafia pod opiekę zabójcy swego ojca.

Dokładnie w tym miejscu zaczyna się historia "prawidłowa" jaką anime (dlaczego anime, a nie manga: to powiem na samym końcu) będzie chciało nam przedstawić: vendetta Thorfinna i jego chęć pokonania Askeladda w honorowym pojedynku. Wiedziony tymi wszystkimi uczuciami bardzo młody jeszcze Thorfinn dołącza do bandy wikingów licząc, że pewnego dnia jego zemsta się dokona.

Znalezione obrazy dla zapytania vinland saga
Źródło: https://tiny.pl/t87h2
W tym właśnie momencie historia Vinland Sagi zaczyna robić się naprawdę ciekawa, bo i stosunkowo szybko nasz młodzieniec...zostaje zepchnięty na drugi plan. Przez prawie wszystkie 24 odcinki tak naprawdę to wszystko co opisałem powyżej będzie sprawą absolutnie drugorzędną, a my będziemy mieli do czynienia z czymś w rodzaju bohatera zbiorowego w postaci bandy Askeladda ze sporym naciskiem na postać niego samego.

Początkowo będziemy dostawać mniej lub bardziej powiązane ze sobą epizody mające nam w lepszy lub "mniej lepszy" (gdzie "gorszy" w przypadku tego tytułu jest jak potwarz, a więc i go nie użyję) przedstawić sposób bycia naszych wikingów. A tak jak i w Berserku tak i tutaj autor (w przypadku mangowego pierwowzoru jest to Makoto Yukimura) nie próbuje niczego tonować czy niepotrzebnie ugrzeczniać. Nie chodzi mi tutaj nawet o tonę krwi i mocno przesadzonych "gore" akcji, ale raczej o samo zachowanie bohaterów. Pomimo tego, że razem z nimi spędzimy całe 24 odcinki (a w przypadku mangi i ich części nawet więcej czasu) nie próbuje się ich na siłę uszlachetniać i czyny jakich się dopuszczają nie są czymś na co można "przymknąć oko" czy "puścić mimo uszu". No chyba, że za takie macie wymordowanie wioski pełnej ludzi...bo i tak pomarliby z głodu kiedy zostali ograbieni z całego ich jedzenia wcześniej. Z takimi ludźmi mamy do czynienia.

Pomimo tego wszystkiego jednak...czujemy do nich wszystkich sympatię przez to jak bezpośrednio w ich życie wchodzimy i czego się o nich dowiadujemy. My chcemy aby to co tam akurat w danej chwili postawili sobie za cel im się udało i jednak pomimo wszystko przymykamy na to wszystko oko, a kiedy ktoś z nich (nawet absolutnie słusznie) zostaje zabity czy też poważnie ranny (i proszę mi tutaj nie jęczeć o spoilery: w historii takiego kalibru jest to nieuniknione) jest nam go zwyczajnie szkoda, a łzy same wzbierają w naszych oczach. Tak dobrze i tak niejednoznacznie - na czele z samym Askeladdem - napisane są te postacie.

Podobny obraz
Źródło: https://tiny.pl/t87n4
No właśnie: Askeladd. Dawno nie spotkałem się z (wybaczcie drobne powtórzenie) dobrze napisanym charakterem. W mangowym pierwowzorze (który niechybnie niedługo nadrobię) Thorfinn w końcu ponoć na tego "głównego" bohatera wyrasta, ale jak napisałem wcześniej: w obecnym sezonie anime mamy do czynienia z bohaterem zbiorowym, gdzie jednak wspomniany już Askeladd i tak mocno wybija się na tle reszty i to bez wątpienia właśnie on jest punktem centralnym sezonu pierwszego. Początkowo przez nas znienawidzony przez to co zrobił w miarę upływu czasu odkrywa kolejne karty swojej historii i powoli aż do samego końca totalnie zmienia się to jak go postrzegamy. Poznajemy jego przeszłość, motywacje i dowiadujemy się dlaczego traktuje wszystkich wokoło tak, a nie inaczej.

Nie jest też tak, że nikt poza nim nie jest tutaj ciekawy, bo mamy do czynienia z całą plejadą takowych postaci. Książę Knut czy jego ojciec Sven, (jak się pod sam koniec okazuje) Bjorn czy #BestGirl Thorkell. Nie będę jednak pisał o nich nic więcej, bo po co o tym czytać skoro można to zobaczyć na własne oczy.

Znalezione obrazy dla zapytania vinland saga
Źródło: https://tiny.pl/t878w
Zresztą same postacie są tu kluczem, bo i historia tocząca się wokół nich jest tylko tłem, które ma w jakiś sposób pokazać ich rozwój czy motywacje. Mamy więc fabularnie historię vendetty Thorfinna, ale jest tylko tłem dla pokazania zmian (czy może ich braku) w jego charakterze. Mamy wątek księcia Knuta, którego nasi bohaterowie są eskortą i widzimy (niestety nieco zbyt nagłe, ale za to jak efektowne!) zmiany w jego zachowaniu.

Zresztą tutaj mamy główny element odróżniający Vinland Sagę od serialu Wikingowie (bo pomimo gigantycznych różnic w mediach od porównań nie da się uciec): fikcyjne w większości postacie opowiadające fikcyjną historię w prawdziwym świecie i czasie. No bo jednak wszelakie wspomniane tutaj bitwy i te nieliczne pokazane postacie zachowują się z grubsza tak jak moglibyśmy podejrzewać po tym co o ich historycznych odpowiednikach możemy przeczytać i autorzy anime/autor mangi także trzymają się tutaj jak na razie historycznego rysu i jeżeli jakaś postać w danym miejscu lub czasie nie miała umrzeć to nie łudźcie się: nie poniesie śmierci. Inaczej sprawa ma się z naszymi "nowymi" i oryginalnymi bohaterami, które to i tak są w większości bardzo luźno bazowane na postaciach z różnorakich poematów czy skandynawskich legend, bo i praktycznie każdy kogo zobaczymy na ekranie jako taki pierwowzór ma. Tutaj na szczęście jednak są to mocno luźne powiązania i raczej zapożyczenia imion (Thorkell) czy ogólny zarys charakteru (Askeladd) i Vinland Saga przetwarza to jeszcze kreatywniej niż ostatni odcinek netflixowego Drakuli (nie przypominajcie mi tego...) historię słynnego krwiopijcy.

Znalezione obrazy dla zapytania vinland saga
Źródło: https://tiny.pl/t89cd
W większości tak się tą Sagą Winlandzką zachwycam i zachwycam i można by oczekiwać, że końcówkę wpisu spędzę na narzekaniu. Sęk w tym, że...nie mam na co. Znaczy dobra, coś tam by się może i znalazło, bo i widać momentami braki w budżecie, a animacja tu czy tam niedomaga, ale nie jest to nic co rzutowałoby na obrazie całości. Spotkałem się w Internecie z opiniami, że adaptacja jest w porównaniu do mangi nieco ocenzurowana, ale piszą to chyba tylko i wyłącznie najwięksi maniacy i osoby dla których ważna jest bezmyślna jatka i tony juchy: nie tym jednak Vinland Saga stoi, a świetnie napisanymi postaciami i historią, która wciąga jak diabli. Widowiskowych walki i czystej przemocy jest tutaj w sam raz, a ci którzy po ten tytuł sięgnęli tylko przez wzgląd na stojące za nim studio (Studio WIT, twórcy Shingeki no Kyojin) to no cóż...mogli naprawdę srogo się zawieść.

Znalezione obrazy dla zapytania vinland saga
Źródło: https://tiny.pl/t89dx
Co mogę na koniec powiedzieć...no idźcie i oglądajcie, bo mamy tutaj do czynienia z jednym z najlepszych anime co najmniej ostatnich kilku lat! Pełne niesamowitych zwrotów akcji, ciekawych bohaterów i nie bojące pokazać się Wikingów takich jakimi mogli być: bez idealizowania czy sztuczności. Saga Winlandza potrafi wywołać w nas emocje w sposób jakiego totalnie się nie spodziewamy i nie korzystając z żadnych tanich zagrywek. Tytuł ostatniego odcinka pierwszego sezonu (Koniec prologu) pokazuje nam na dodatek, że jesteśmy zaledwie na samym początku podróży, a do dotarcia do tytułowej Winlandii jeszcze bardzo nam daleko. I oby kiedyś bohaterom udało się ją odnaleźć, a razem z nimi nam: czymkolwiek by ona tak naprawdę nie była.

Tytuł polski (manga): Saga Winlandzka
Tytuł angielski: Vinland Saga
Tytuł oryginalny: Vinland Saga
Rok produkcji: 2019
Typ: seria TV
Liczba odcinków: 24
Czas trwania odcinka: 24 minuty
Studio odpowiedzialne za produkcję: WIT Studio

sobota, 4 stycznia 2020

Dr. Stone (sezon 1) - w imię nauki! [RECENZJA - CHIŃSKIE BAJKI]

Znalezione obrazy dla zapytania dr stone
Źródło: https://tiny.pl/t2stv
Pamiętacie takie dosyć stare francuskie seriale animowane z serii "Było sobie..."? Ja wspominam je bardzo miło: potrafiły przekazać młodym (a przy braku - za przeproszeniem - kija w tyłku i tym starszym) widzom wiedzę w naprawdę ciekawy i przystępny sposób. Nie miały jednak w sobie za wiele fabuły i dało się odczuć priorytet jaki miał mocno edukacyjny ich charakter. Co powiecie jeżeli jednak wam oznajmię, że Dr. Stone jest czymś takim jak tamte stare bajki, ale pełny fabuły, ciekawych postaci, wartkiej akcji i tony emocji?

wtorek, 31 grudnia 2019

The Last Guardian (PS4) - bestia i jej chłopiec [RECENZJA]

Znalezione obrazy dla zapytania the last guardian
Źródło: https://tiny.pl/t24br
Droga do premiery The Last Guardian była mocno wyboista. Zmieniła się platforma, przeminęła cała generacja konsol, a jednak zamysł stojący za najnowszą produkcją Fumito Uedy był niezmienny i w gruncie rzeczy dostaliśmy co było nam obiecane. Czy jednak niemal dziewięcioletni proces developingu odcisnął na produkcji swoje piętno?