Jak szybko ten 2022 rok się zaczął, tak samo minął. Przecież dopiero co pisałem podobne podsumowanie! Ten mijający czas był dla mnie momentami wyjątkowo ciężki, pierwsze miesiące 2023 zapowiadają się tak samo, ale na szczęście wszystko powoli już zmierza ku dobremu. Next-geny (czy raczej current-geny, aż tak nowe to one już nie są) na dobre rozgaszczają się w coraz większej liczbie gospodarstw domowych, a gry powoli zaczynają pokazywać, że pora na dobre odciąć starą generację. Niestety nie zawsze w pozytywnym sensie, bo zamiast szałowej grafiki i genialnych mechanik, dostajemy powrót 30 klatek.
niedziela, 1 stycznia 2023
piątek, 5 sierpnia 2022
Splatterhouse (PS3/X360) - rzeźnia [RECENZJA - GRY]
wtorek, 2 sierpnia 2022
Shadows of the Damned (PS3/X360) - damn, that's good! [RECENZJA]
Goichi Suda, Shinji Mikami, Akira Yamaoka. Chyba każdy fan "japońszczyzny" zna chociaż jedno z tych nazwisk. Ciężko się więc nie ekscytować, kiedy zbiera się ich do kupy, aby wspólnymi siłami dostarczyli pokręconą grę akcji. Czy więc jest jakiś powód, dlaczego Shadows of the Damned nie jest tak dobrze pamiętane, pozostawione na 7 generacji konsol?
sobota, 30 lipca 2022
Live A Live (Switch) - powrót klasyka [RECENZJA - GRY]
Lipiec od początku zapowiadał się na istne Eldorado dla fanów gatunku jRPG. Większość oczekiwała 29 dnia miesiąca, a tym samym premiery Xenoblade Chronicles 3. Zaledwie tydzień wcześniej wyszła jednak mniejsza, o wiele bardziej "standardowa" produkcja, bagatela 28 letnia. Trzecia z gier HD-2D, ale pierwszy (bo o Dragon Quest III dalej cicho) remake, a tym samym zachodnia premiera klasyka ze SNESa. Czy i tym razem dostaliśmy hit na miarę Octopath Traveler i Triangle Strategy?
poniedziałek, 18 kwietnia 2022
Asura's Wrath (PS3/X360) - KAME-HAME-HA! [RECENZJA - GRY]
Każda generacja konsol przynosi nam sporo świetnych produkcji i równie dużo barachła. Często jednak gdzieś pomiędzy pojawiają się produkcje, które nie odbiły się w świadomości graczy większym echem, ale są przez garstkę rzewnie wspominane i bardzo lubiane. Asura's Wrath jest dla mnie właśnie jedną z takich pozycji.
niedziela, 13 lutego 2022
Voice of Cards: The Isle Dragon Roars (PC/PS4/Switch) - Blue Eyes White Dragon! [RECENZJA - GRY]
Nie lubię gier Yoko Taro. Tak przynajmniej myślałem, dopóki jedynymi, jakie poznałem, były obie odsłony NieRa. Kiedy jednak zagrałem w Drakengarda 3, zacząłem patrzeć na jego produkcje nieco przychylniejszym okiem. Z odrobiną niepokoju - ale i nadziei - kupiłem więc Voice of Cards. Nie lubię karcianek, nie lubię pana Taro, wszystko więc było na prostej drodze do katastrofy. Jakim więc, kurde, cudem, jednak się udało, a na mecie czekała kolejna świetna produkcja?
środa, 2 lutego 2022
Lost in Random (PC/PS4/PS5/XS/XOne) - randomowo zagubieni [RECENZJA - GRY]
Można współczesnego EA nienawidzić albo nienawidzić, ale trzeba im przyznać jedno: z akcją EA Originals wstrzelili się w dziesiątkę. Praktycznie każda z gier wychodzących spod tego szyldu jest co najmniej dobra (a większość nawet bardzo). Dowodem tego niech będzie chociażby niedawne It Takes Two, na co tona pochlebnych opinii (i równie dużo nagród) są idealnym dowodem. Jak ma się sprawa w przypadku Lost in Random?
sobota, 15 stycznia 2022
"Growe podsumowanie 2021 roku" aka "Przepraszam, nie miałem pomysłu na jakiś inny fajny tytuł"
środa, 11 sierpnia 2021
Final Fantasy IX (PC/PS4/PS3/PSV/PSP/PS1/XONE/And/iOS) - Melodies of Life [RECENZJA]
| Źródło: https://tiny.pl/9mbkf |
Fani cyklu Final Fantasy niejednokrotnie "dyskutują" na temat wyższości jednej części nad drugą. Lepsza jest ósemka? Siódemka? A może dziesiątka? Czasami jeden czy drugi wspomni o szóstce, ale mam wrażenie, że we wszystkich tych dyskusjach jedna odsłona pojawia się zdecydowanie zbyt rzadko. Mowa oczywiście o dziewiątce.
środa, 3 marca 2021
Persona 5 Strikers (PC/PS4/Switch) - Persona Warriors [RECENZJA]
sobota, 20 lutego 2021
Ys IX: Monstrum Nox (PC/PS4/Switch) - Prison Break [RECENZJA]
niedziela, 7 lutego 2021
Ys: The Oath in Felghana (PC/PSP) - wędrowcy z Ys [RECENZJA]
| Źródło: https://tiny.pl/rj2kd |
Wielkimi krokami zbliża się europejska premiera Ys 9: Monstrum Nox (w momencie publikacji tego tekstu, posiadacze konsol Sony mogą już w nią grać: ja też się już zachwycam. Gracze PC/Switch muszą poczekać do wakacji). W oczekiwaniu postanowiłem wrócić sobie do jednej ze starszych odsłon tej cudownej serii i padło właśnie na The Oath in Felghana, czyli...remake trójki. Warto było się cofać?
środa, 27 stycznia 2021
Yakuza 6: The Song of Life (PC/PS4/X1) - pożegnanie Smoka [RECENZJA]
| Źródło: https://tiny.pl/r12c2 |
Seria Yakuza jest z nami już od 15 lat. Przez ten okres gracze zdążyli przywiązać się do Kazumy Kiryu i razem z nim - oraz kilkoma innymi bohaterami - doświadczyliśmy całej gamy emocji, od głębokiego smutku, aż po łzy radości. Przyszedł jednak w końcu ten czas, że o ile z Yakuzą żegnać się nie musimy, tak cicho, z odrobiną nadziei w głosie, konieczne będzie powiedzenie "Sayonara, Smoku Dojimy".
piątek, 1 stycznia 2021
Najlepsze gry w jakie zagrałem w roku 2020
sobota, 12 grudnia 2020
Sakura Wars (PS4) - KOI-KOI! [RECENZJA]
![]() |
| Źródło: https://tiny.pl/76trj |
Na okładce gry mech i dziewczyna z kataną. W tytule mamy "wojnę". Oczywistym jest więc, że najnowsze Sakura Wars jest...symulatorem randek, nieco dla niepoznaki podlanym sosem z musou. Czy taka kombinacja miała prawo się udać?
Wbrew brakowi numerka w tytule, Sakura Wars wcale nie jest czymś nowym, a marka towarzyszy nam (czy w zasadzie Japończykom) od 1996, kiedy to światło dzienne ujrzała gra na Segę Saturn. Była to taktyczna gra turowa (twórcy przyznają się do inspiracji serią Fire Emblem) połączona ze wspomnianym na wstępie symulatorem randkowania i visual novel. Nigdy jednak światła na Zachodzie oficjalnie nie ujrzała, a chętni mogli ją ograć co najwyżej z fanowskim tłumaczeniem. Dostaliśmy za to część piątą, której rozgrywka była nieco bardziej zbliżona do serii Valkyrie Chronicles z jej systemem BLiTZ.
Sam serię kojarzyłem zaledwie z nazwy i zapowiedź nowej odsłony - mającej być "miękkim rebootem" serii - nieprzesadnie mnie obeszła. Nastawienie na aspekty symulatora randek tym bardziej studziło mój zapał, bo do mechów wsiadaliśmy ponoć raczej rzadko. Zachęcony jednak bardzo pozytywnymi słowami kilku członków portalu PPE (dzięki Sejman22!), wyrwałem grę w drobnej promocji i oh boy, ależ ja się cieszę, że jednak to zrobiłem. Przejdźmy jednak do rzeczy.
W kwiatach wiśni
Rok 1940, fikcyjna wersja ery Taishō, Japonia. Do Tokio przybywa młody kapitan marynarki, Seijuro Kamiyama, mając objąć dowództwo nad nowym oddziałem. Tym okazuję się teatralna trupa młodych dziewcząt, której nasz bohater ma zostać opiekunem. Ej, ej, ale jak to: kapitan marynarki doglądający młodych aktorek? Tutaj właśnie tkwi haczyk: dziewczyny należą do Kwiatowej Dywizji i kiedy nie szaleją na deskach teatru, walczą w mechach kobu z najeźdźcami z innego wymiaru. Ot, normalka. Kamiyama więc - a razem z nim gracz - spróbuje poprowadzić nasze dzielne dziołuszki do sukcesów na obu tych polach. Droga ku temu będzie jednak długa i wyboista.
| Źródło: https://tiny.pl/76cxv |
Członkiń naszego oddziału będzie pięć. Pierwszą - i najbardziej fabularnie istotną - będzie tytułowa Sakura, energiczna i zdeterminowana dziewczyna. Zaraz za nią w kolejce stoi wybuchowa Hatsuho, której wszędzie pełno i jest taką typową "chłopczycą". Dalej zobaczymy się z Clarissą, fascynatką literatury wprost z Luksemburga, ninją Azami oraz nieco starszą od reszty, profesjonalną aktorką Anastazją.
Większość czasu spędzimy na łażeniu i gadaniu, a więc priorytetem musiało być to, aby wszystkie te postacie miały ciekawie napisane charaktery. Początkowo byłem co prawda sceptycznie nastawiony do kilku z nich, ale dzięki poświęceniu rozdziału każdej z dziewczyn przestałem szybko mieć ten problem. Praktycznie każda z nich ma totalnie różny charakter, bardzo da się lubić, a ich chemia z Kamiyamą jest prześwietna. Sam główny bohater zresztą jest naprawdę fajnie pomyślany, potrafi walnąć takim testem, że klękajcie narody i to ogólnie mega-sympatyczny koleś. Z jakiegoś powodu myślałem, że ma być niemym protagonistą (nie pytajcie), ale odpalając grę bardzo miło się zaskoczyłem. Duża też w tym zasługa świetnego voice-actingu. Ten jest dostępny tylko japoński, ale stoi na naprawdę bardzo wysokim poziomie i chyba nie wyłapałem ani jednej źle zagranej roli. Klasa. Szkoda tylko, że gra jest pod względem udźwiękowienia dialogów dosyć niekonsekwentna i nigdy nie wiedziałem czy teraz usłyszę jakieś głosy czy też nie. Na całe szczęście, przez większość czasu odpowiedź brzmiała "tak". Ogółem do samego końca gry jedyna członkini Kwiatowej Dywizji z jaką się nie polubiłem była Anastazja. Jak gadać z każdym to z każdym, ale ani jej charakter, ani głos, ani wygląd mi nie podpasował. Tak samo wątek jej przeznaczony to klisza na kliszy i można go przewidzieć praktycznie od samego początku. Nie zaskakuje absolutnie niczym.
Sama fabuła może też przesadnie odkrywcza nie jest, ale jej prostota ma w sobie całe mnóstwo uroku. Niby gdzieś tam w tle czai się wątek najazdu z innego wymiaru i w efekcie ratowania co się da ratować, ale to takie "meh" wszystko. Osobiste historie (prawie) każdej z postaci są jednak naprawdę bardzo fajne, śledzi się je z niekłamaną sympatią, a wszystko to jest podlane całą toną niesamowicie sympatycznego humoru. Nie zdarza mi się często głośno śmiać przed monitorem, ale tutaj bywało tak często i gęsto. Uprzedzam jednak wszystkich, że zarówno stylistyka, jak i sama historia czy humor są mocno japońskie: jeżeli czegoś takiego nie lubicie, lepiej sobie odpuśćcie.
![]() |
| Źródło: https://tiny.pl/76cc2 |
Całość jest utrzymana w mocno "mangowym" klimacie i o ile całość nie ma podjazdu do przepychu takiego Ni no Kuni (nawet jedynki, dalej cudowna!) czy Persony 5, tak jest schludnie i naprawdę bardzo ładnie. Szczegółów jest sporo, postacie odbijają się w lustrach (rej-trejsing Pany!), jest kolorowo. Najbardziej odstaje tutaj mocno nijaki wymiar demoniczny (o nim w konkretach później), a i fajnie by było zobaczyć nieco więcej lokacji, bo przez gros czasu będziemy biegali po jednych i tych samych miejscówkach, w większości teatrze. Nic się na przestrzeni gry też w nich raczej nie zmienia i niektórych może to po czasie zacząć męczyć. Nie zmęczy za to nikogo muzyka: gra ma naprawdę świetną, pasującą do klimatu ścieżkę dźwiękową. To ten typ gdzie żaden kawałek raczej na dłużej wam w głowie nie zostanie (no, może poza motywem przewodnim), ale będzie się tego świetnie słuchało.
Dobra, ale jak się w to wszystko właściwie gra? Tak nagadałem o mieszance gatunków na wstępie, a ni huhu nic nie wyjaśniłem. Przez większość czasu będziemy poruszać się jako Seijuro po wirtualnym Tokio i rozmawiać z napotkanymi postaciami. Te, które mogą ruszyć fabułę do przodu są oznaczone na mapie zielonym wykrzyknikiem, a te jakie po prostu mają nam coś dodatkowego do powiedzenia: na niebiesko. Tak będziemy sobie biegać od postaci do postaci i naprawdę warto "oblatać" każdego. Można względnie "bezboleśnie" i szybko przejść grę, chodząc tylko tam gdzie iść musimy, ale w takim grani nie widzę sensu: stracimy wtedy taki ogrom całości, że to aż niepojęte. A często te wszystkie dodatkowe dialogi są lepsze niż "zielone"...tak tylko mówię ;)
![]() |
| Źródło: https://tiny.pl/76cd2 |
Warto szczególnie rozmawiać z każdą z dziewczyn z naszej ekipy, bo dzięki temu wzrasta ich sympatia do nas, co prowadzi do "pseudorandkowych" scenek z każdą. Aby doprowadzić do takowych i zwiększać swoją więź z nimi musimy wybierać w trakcie dialogów odpowiednie opcje czy zwyczajnie spędzać s konkretnymi Paniami czas. Większość odpowiedzi w trakcie rozmów będziemy wybierać pod presją czasu, co tylko nadaje pikanterii całości i nie pozwala za długo się zastanawiać, dynamizując całość: zdecydowany plus za to. Nie bałbym się jednak wybierać opcji skrajnie głupich: gra poza automatycznym zapisem pozwala w praktycznie dowolnym miejscu na wykonanie ręcznego. A te głupkowate odpowiedzi czasami wybrać warto, bo śmiechu przy nich bywa naprawdę sporo. Okazyjnie będziemy też musieli wybrać natężenie głosu z jakimś coś wypowiemy i to też bardzo fajny pomysł: zależnie od tego jak "głośno" coś wypowiemy, nasza "reputacja" wśród konkretnych postaci wzrośnie lub zmaleje.
Poza tym wszystkim, dostaniemy także takie poboczne aktywności jak zbieranie obrazków z wizerunkami bohaterów (nie wnoszą do gry praktycznie nic, ale wyglądają ładnie) czy karcianą grę Koi-koi Wars. Jest to w praktyce "growy" odpowiednik kart hanafuda, bardzo znanej i popularnej w Japonii gry karcianej. Ja niezbyt się wciągnąłem, ale podejrzewam, że rozgrywka ta znajdzie swoich pasjonatów. Zasady są proste i klarowne, a gra wszelakie kombinacje kart i to jak są punktowane możemy w dowolnej chwili odpalić sobie jednym przyciskiem na padzie.
![]() |
| Źródło: https://tiny.pl/76cdb |
Najwięcej "batów" zebrała jednak zmiana z taktycznego gameplayu w trakcie walk, na rzecz czegoś bliższego grom musou. Jako, że poprzednie części serii znam zaledwie ze słuchu i YouTube i nigdy w żadną nie grałem, tak podszedłem bez większych oczekiwań. Musou dodatkowo przygarnę w każdej postaci, a więc nastawiałem się na przyjemną łupaninę. I co? Dostałem dokładnie coś takiego, ale o wiele bardziej w stosunku do "warriorsów" uproszczonego. Ot, latamy sobie w tych mechach, wciskamy na zmianę przyciski odpowiedzialne za atak silny/słaby i czasami odpalimy atak specjalny: ot, cała filozofia. Fajne jest to, że każdą z dziewczyn steruje się nieco inaczej: Clarissa będzie brylować w walce dystansowej, a Hatsuho solidnie przydzwoni młotem. Czasami przyjdzie nam nieco "poplatformować", ale mówienie tak będzie raczej mocnym nadużciem. Wbiegniemy sobie na ścianę, odbijemy się, czasami poskaczemy po platformach: tyle. Jest to całkiem przyjemne i dynamiczne, a kilka scen jest naprawdę epickich, ale jako całość...no nic szczególnego. Do tego walki z bossami pomimo widowiskowości są raczej powtarzalne (z jednym takim zawalczymy nawet kilka razy). Jeżeli chcielibyście ograć Sakura Wars dla tego elementu: odpuście sobie, nie warto. Ach, no i jeszcze poziom trudności: jest tak śmiesznie niski, że nawet ktoś trzymający po raz pierwszy pada w łapie bez problemu będzie trzepał "eski". Jeżeli jednak komuś wyjątkowo walka siądzie, to może powtarzać starcia w przestrzeni wirtualnej z innymi postaciami u boku: często jesteśmy skazani na daną towarzyszkę fabularnie.
Koi-koi!
Najnowsza odsłona Sakura Wars jest jednym z milszych growych zaskoczeń z jakimi miałem ostatnio do czynienia. Kupiłem tę produkcję mocno w ciemno i nie wiedząc czego do końca się spodziewać, a dostałem grę z naprawdę sympatyczną fabułą i ciekawymi postaciami. Nie jest to produkcja bez wad, bo tych ma całkiem sporo, ale nie żałuję ani jednej wydanej złotówki. Jeżeli nie odrzuca was mocno "japońska" stylistyka i same założenia, to dajcie tej grze szansę, a będzie was czekać sporo godzin naprawdę świetnej zabawy. Koi-koi!
niedziela, 22 listopada 2020
Chrono Cross (PS1/PS3/PSV) - zapisane w czasie i przestrzeni [RECENZJA]
![]() |
| Źródło: https://tiny.pl/72313 |
Chrono Cross. O matko, cóż to jest za gra. Oczekiwania miałem niemalże tak duże jak przy Xenogears. Dodatkowo były one podsycane tym, że jest to produkcja mająca być następcą mojego ukochanego Chrono Triggera. Zabierałem się do zagrania w nią całymi latami, w głowie mając jedynie to jak fantastycznie wyglądała, kiedy widziałem ją na konsoli kuzyna. Okazało się jednak, że fantastyczna jest w niej nie tylko grafika, ale tak właściwie to...wszystko.
środa, 11 listopada 2020
No More Heroes (PS3*/X360*/Switch/Wii) - No, More Heroes! [RECENZJA]
![]() |
| Źródło: https://cutt.ly/egJ3fVK |
Otaku i nerd, zabójca i superbohater. Człowiek o nazwisku tak głupim, że nie da się go brać na poważnie. Przy tym wszystkim osoba, która pomiędzy kolejnymi zabójstwami...kosi w sąsiedztwie trawnik i zbiera śmieci z ulicy. Panie i Panowie, powitajcie jedynego w swoim rodzaju Travisa Touchdowna!
niedziela, 25 października 2020
Ys VIII: Lacrimosa of Dana (PC/PS4/PSV/Switch) - na drodze ewolucji [RECENZJA]
| Źródło: https://cutt.ly/vgcl4BB |
Serii Ys nigdy nie udało się przebić do świadomości graczy w Europie. Ba, nawet w USA, gdzie japońskie produkcje są popularne o wiele bardziej, nie każdy jest z przygodami Adola Christina zaznajomiony. Sam do mniej więcej 4-5 lat temu nie byłem. Tym bardziej chcę zwrócić waszą uwagę na Ys VIII: Lacrimosa of Dana.
środa, 21 października 2020
Children of Morta (PC/PS4/XOne/Switch) - wszystko zostaje w rodzinie [RECENZJA]
![]() |
| Źródło: https://cutt.ly/6gotq0g |













